Koszyki z Ciska w UNESCO. Za tą tradycją stoją ludzie i upór

Koszyki z Ciska w UNESCO. Za tą tradycją stoją ludzie i upór

FOT. Powiat Kędzierzyńsko-Kozielski

W Cisku zwykły koszyk przestał być zwykły. Wiklina, którą przez lata splatano niemal odruchowo, weszła do grona tradycji uznanych przez UNESCO i nagle okazało się, że cicha praca kilku pokoleń ma wagę światowego dziedzictwa. W Warszawie odebrano certyfikat wpisu, ale prawdziwa historia dzieje się dużo bliżej – tam, gdzie wciąż pamięta się ruch dłoni, zapach materiału i cierpliwość potrzebną do tego, by forma się nie rozsypała.

  • W Warszawie padło potwierdzenie tego, co w Cisku dojrzewało latami
  • Wiklina przetrwała, bo znaleźli się ludzie, którzy nie odpuścili
  • Teraz najważniejsze będzie to, czy tradycja trafi do młodszych rąk

W Warszawie padło potwierdzenie tego, co w Cisku dojrzewało latami

Podczas uroczystości 21 kwietnia przedstawiciele depozytariuszy odebrali certyfikat wpisu na Reprezentatywną Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO. W Warszawie pojawili się Alojzy Ketzler, Tomasz Bartkowiak-Ketzler, Andreas Wilk oraz Joanna Szarek-Tomala, dyrektorka Gminnego Ośrodka Kultury w Cisku. Dokument wręczyła minister Bożena Żelazowska.

Ten moment nie był tylko formalnością. Dla niewielkiej miejscowości w powiecie kędzierzyńsko-kozielskim to sygnał, że tradycja, którą łatwo uznać za skromną i użytkową, ma znaczenie znacznie większe niż sama funkcja wyrobu. UNESCO nie odnotowuje tu dekoracji ani pamiątki z przeszłości. Chodzi o żywe rzemiosło, które trwa tak długo, jak długo ktoś naprawdę je wykonuje.

„Dostaliśmy takiego Nobla” – powiedział Alojzy Ketzler.

W tym jednym zdaniu mieści się i duma, i ulga. Bo za takim wpisem nie stoi przypadek. Stoi praca rozciągnięta na lata, a czasem także upór większy niż moda.

Wiklina przetrwała, bo znaleźli się ludzie, którzy nie odpuścili

Jeszcze niedawno plecionkarstwo było w regionie codziennością. Koszyk nie miał w sobie nic odświętnego – służył do przenoszenia, przechowywania, porządkowania zwykłego dnia. W okolicach Opola , Dobrzenia Wielkiego, Chróścic i mniejszych miejscowości wiklina była narzędziem pracy, nie muzealnym eksponatem. Potem przyszły plastikowe zamienniki. Tańsze, szybsze, wygodniejsze. I wiele podobnych rzemiosł zgasło po cichu.

W przypadku czyszeckich tradycji nie pozwolono, by historia urwała się bez śladu. Najpierw była krajowa lista niematerialnego dziedzictwa w 2023 roku, później – mozolny marsz w stronę UNESCO. Bez wielkich haseł, za to z dokumentacją, rozmowami i zbieraniem materiałów, których na pierwszy rzut oka nie widać, a które decydują o wszystkim.

Za tę ciągłość odpowiadają konkretne osoby. To depozytariusze, którzy przez lata podtrzymywali wiedzę i przekazywali ją dalej:

  • Krystian Gordzielik
  • Alojzy Ketzler
  • Jan Knop
  • Hildegarda Jurzitza
  • Krystian Pordzik
  • Krystyna Proksa
  • Ginter Ryborz
  • Andreas Wilk

W pracach wspierały ich też osoby i instytucje, które pomogły nadać tradycji formalny kształt – między innymi Joanna Banik z Narodowego Instytutu Dziedzictwa oraz Aleksandra Szlagowska ze Stowarzyszenia Euro-Country. To pokazuje coś ważnego: takie dziedzictwo nie obroni się samo. Trzeba je opisać, uporządkować i przede wszystkim – przekazać następnym.

Teraz najważniejsze będzie to, czy tradycja trafi do młodszych rąk

Samo uznanie przez UNESCO nie zamyka sprawy. Raczej otwiera nowy etap. Depozytariusze mówią wprost, że trzeba uczyć młodych nie tylko techniki, ale też sensu. Pokazać, że z pozoru proste splatanie wikliny jest nośnikiem pamięci o miejscu, o rodzinach, o sposobie pracy, który przez dekady miał swój rytm i porządek.

Już teraz zapowiadane są pierwsze działania:

  • warsztaty plecionkarskie,
  • próby odtworzenia upraw wikliny,
  • współpraca z lokalnymi instytucjami.

To dopiero początek, ale właśnie od takich kroków zwykle zaczyna się coś trwałego. Wpis na listę UNESCO daje prestiż, lecz dla mieszkańców ważniejsze może być coś innego – świadomość, że ich własna, codzienna tradycja nie została zamknięta w szufladzie z napisem „dawne zwyczaje”. Nadal pracuje. Nadal ma ręce, które potrafią ją utrzymać.

I właśnie dlatego ta historia wykracza poza sam Cisek. Pokazuje, że w małych miejscach czasem kryją się rzeczy większe niż oficjalne hasła. Trzeba tylko znaleźć ludzi, którzy nie pozwolą im zniknąć.

na podstawie: Powiat Kędzierzyńsko-Kozielski.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Powiat Kędzierzyńsko-Kozielski). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.